123 lata temu urodził się Józef Lange

Data: 16 marca 2020, Kategoria: Aktualności , Autor: admin

123 lata temu urodził się Józef Lange, kolarz WTC i Legii, pierwszy polski medalista olimpijski. Urodził się 16 marca 1897 r. w Warszawie. Był młodszym bratem przemysłowca i działacza kolarskiego Romualda Langego. Ukończył miejscową 6-klasową szkołę realną, gdzie oprócz normalnej nauki uczestniczył w tajnych kursach samokształceniowych i zajęciach paramilitarnych.

Legionista (1915-1917), wstąpił do Wojska Polskiego (1 listopada 1918) pełniąc służbę w adiutanturze Komendy m. Warszawy, po czym w składzie 11 Pułku uczestniczył w wojnie polsko-bolszewickiej (zwolniony do rezerwy w 1921 w stopniu wachmistrza). Przez cały okres międzywojenny prowadził zakład garbarski swojego ojca. Karabin zamienił na rower i startując w barwach Warszawskiego Towarzystwa Cyklistów (1921-1928) oraz stołecznej Legii (1928-1930), stał się najwszechstronniejszym polskim kolarzem pierwszej połowy lat dwudziestych.

Tak Józef Lange wspomina:

Zamiłowanie moje do kolarstwa powstało na skutek tego, że Ojciec mój należał do WTC już za kawalerskich czasów, bodaj od założenia Towarzystwa i jeździł jeszcze na bicyklach. Wiadomo mi, że z kolarzem Piskorskim zakupili i sprowadzili rowery z Anglii, na których brali udział w wycieczkach turystycznych. W okresie, gdy Ojciec mój przestał jeździć na rowerze, jeździł na nim mój brat Romuald, a następnie ja nauczyłem się jeździć w czasie wakacji, mając około dziesięciu lat. Po kilku latach rower odmówił posłuszeństwa i Ojciec kupił mi rower wyścigowy, bo ciągle przebywałem na Dynasach, chodziłem na wyścigi, a że mieszkałem bardzo blisko, bo tuż za Uniwersytetem (ul. Gęsta 18)…

…Tuż przed Pierwszą Wojną Światową i w pierwszym roku wojny zacząłem trenować na torze, a nawet po wybuchu wojny były jeszcze urządzane wyścigi na rowerach i motorach…

…W pierwszych wyścigach po wojnie brałem udział i pierwszy raz startując wygrałem przedbieg, wpadając do finału, który również wygrałem, co już zdecydowało o mojej karierze sportowej w kolarstwie. Początki były bardzo ciężkie dla kolarzy, odczuwaliśmy brak gum. Przy ul. Książęcej mieścił się warsztat rowerowy Franciszka Zawadzkiego, który własnym przemysłem wynalazł sposób robienia cyngielków, w czym ja również brałem czynny udział…

Sportowe sukcesy Józef Lange zawdzięczał pilnemu treningowi, uregulowanemu i higienicznemu trybowi życia (nigdy nie pił ani nie palił), dyscyplinie wewnętrznej i mimo nienadzwyczajnych warunków fizycznych (165 cm, 70 kg), wspaniałemu, silnemu sercu. Mówiono o Nim „mały ciałem – wielki duchem”, „żelazny Lange” lub po prostu niezastąpiony Józio.

Był autorem historycznych dla polskiego kolarstwa „drogowego” zwycięstw: pierwszych Mistrzostw Polski (25 września 1921)

…W 1921 roku odbyły się pierwsze szosowe Mistrzostwa Polskie na dystansie 200 km, na szosie Lubelskiej, w których brałem udział – wygrywając /w czasie 7:45,12/, a tym samym otrzymałem pierwszą koszulkę czerwoną z Białym Orłem – jako Mistrz Polski…,

i w 1925 r. po raz pierwszy zorganizowanego w Polsce wieloetapowego wyścigu kolarskiego nazwanego „Biegiem Dookoła Województwa Warszawskiego”

…W swoim czasie odbył się pierwszy wyścig trzyetapowy. Wyjazd był z Warszawy. W pierwszym etapie sam dwa razy przebiłem gumę, a wówczas nie wolno było zmieniać roweru i kolarz musiał zmienić dętkę, napompować i jechać dalej. W tym etapie byłem drugi, następny etap drugi – wygrałem. W trzecim etapie wjechałem do Warszawy pierwszy – Tamką w dół i na Dynasy wpadłem od ul. Topiel pierwszy w skręcie wpadając na tor betonowy poczułem, że nie mam powietrza w obu gumach, jak to się stało, do dziś nie umiem tego wytłumaczyć, a że na wirażu betonowym nie mogłem jechać bez powietrza, więc z rowerem biegłem do mety i o parę metrów przegrałem – byłem drugi, ale ogólnie po trzech etapach wyścig wygrałem.

Ale największe sukcesy, także historyczne dla polskiego kolarstwa, Józef Lange odniósł na torze. Był zwycięzcą wielu międzynarodowych zawodów torowych i ulubieńcem publiczności na warszawskim Dynasach. Na krajowym podwórku rekordy bił na zawołanie. W 1921 r. w pierwszych Mistrzostwach Polski w sprincie należał do najlepszych

…W następną niedzielę po Mistrzostwach Polski na szosie Polski Związek Towarzystw Kolarskich zorganizował Mistrzostwo Polski dla sprinterów, na torze na Dynasach. Przyjechali kolarze z całej Polski i po eliminacjach do ostatecznej rozgrywki został kol. Szymczyk i ja /obaj WTC/. Regulamin głosił, że należy dwa razy jechać i dwa razy wygrać, a że raz wygrałem ja, a raz kol. Szymczyk musieliśmy trzeci raz pojechać. Pojechaliśmy i nie wiadomo było kto wygrał, czekaliśmy bardzo długo na wynik, robiąc dwa okrążenia, po czym sędziowie nas zatrzymali, podszedł do na Prezes Związku Towarzystw Kolarskich Bodalski i powiedział: Panie Józiu wobec tego, że były zdania podzielone, kto jest pierwszy, a że Pan już zdobył koszulkę z Orłem Białym ubiegłej niedzieli – przyznajemy dzisiaj zwycięstwo Szymczykowi, a panu Vicemistrzostwo. Ja naturalnie buzi i gratulacje Szymczykowi, bo rzeczywiście dla mnie był to wielki sukces zdobyć Mistrzostwo Polski szosowe, a w tydzień potem vicemistrzostwo w sprincie…

Reprezentował Polskę w kolarstwie torowym na dwóch Igrzyskach Olimpijskich. W 1924 r. na VIII IO w Paryżu wchodził w skład drużyny, która na dystansie 4000 metrów wywalczyła pierwszy w dziejach Polski medal olimpijski – srebrny: Józef Lange, Tomasz Stankiewicz, Franciszek Szymczyk (WTC) i Jan Łazarski (Cracovia). „Srebrna” polska drużyna była prawdziwą geograficzną i zawodową reprezentacją Polski: 27-letni Lange (z wykształcenia mistrz garbarski) i o 5 lat młodszy Stankiewicz (handlowiec) byli rodowitymi warszawiakami, 32-letni Łazarski (ślusarz-mechanik) – krakowianinem, a jego rówieśnik Szymczyk (inżynier) urodził się we Lwowie. Finałowy pojedynek 27 lipca 1924 r. Polacy przegrali o 8 sek. z Włochami, uzyskując czas 5:23,0. We wcześniejszych eliminacjach uzyskiwali znacznie lepsze wyniki: w przedbiegach – 5:16,0; w ćwierćfinale – 5:16,8; w półfinal 5:18,0. Nadeszła Olimpiada, wyznaczeni byli do Biegu Narodów na cztery kilometry: ja, Szymczyk, Łazarski i Stankiewicz, piszę siebie na pierwszym miejscu, gdyż zawsze w tej kolejności w tym biegu jechaliśmy, zapasowy był Ryl, pseudonim Iko. Oprócz tego ja miałem startować do biegu 50-kilometrowego na torze. W Biegu Narodów na 4 kilometry po eliminacjach pojechaliśmy o pierwsze miejsce z Włochami, tor miał 400 metrów, mieliśmy się zmieniać co 200 metrów, ja jak zwykle pojechałem pierwszy, później Szymczyk, następnie Łazarski i ostatni Stankiewicz – i znów ja, ale na mojej zmianie Stankiewicz słabł i nie złapał się do koła, wiec musiał się wycofać, zostało nas trzech, ja widząc, że co zyskam na mojej zmianie i odrobię, to na zmianach Szymczyka i Łazarskiego tracimy, wiec jak przyszła moja trzecia zmiana pojechałem już 400 metrów, a oni tylko po 200 metrów i wypadło tak, że ostatnie 200 metrów prowadziłem ja, obejrzałem się, a oni się urwali, nawet nie krzyknęli. Wpadliśmy na taśmę ja, Łazarski i Szymczyk, przegraliśmy o kilka metrów i tym samym zdobyliśmy drugie miejsce. Zdumienie było wielkie, gdy po skończonym biegu został odegrany hymn włoski, a następnie hymn Polski – Mazurek Dąbrowskiego – dotychczas nie zdarzało się, aby po zdobyciu drugiego miejsca był odgrywany hymn, ale widocznie przez kurtuazję dla Polaków Francuzi chcieli to zadokumentować. Wzruszenie nasze było wielkie, które wywołało u naszego kapitana sportowego Wojtkiewicza łzy radości… Indywidualnie Józef Lange na VIII IO w wyścigu dystansowym na 50 km zajął V miejsce na 36 startujących kilka metrów za zwycięzcą. Do biegu na 50 kilometrów pojechaliśmy ja i Łazarski, kilka razy próbowałem uciekać i w końcu udało mi się oderwać, jechałem sam 23 czy 24 kilometry, mając jeszcze pół okrążenia do dojścia widziałem już schodząc z wirażu kolarzy, ale nasi wykombinowali, ku mojemu nieszczęściu, żeby Łazarski został – ja do niego dojadę i wspólnie dociągniemy, tymczasem on tak fatalnie to zrobił, że po prostu stanął, ja przeleciałem koło niego, nasi kazali mi zostać – nic mi nie pomógł, bo jechał zbyt wolno – wyszedłem z tempa. Łazarski wycofał się – straciłem wiarę, cały animusz, zrezygnowałem z ucieczki i mnie doszli. Gdyby ktoś z naszych krzyknął, że bieg ma się ku końcowi, to bym się przybliżył do czołówki, zorientowałem się dopiero na ostatnim wirażu, że to już finisz i zacząłem też finiszować, ale nie zdążyłem już wyprzedzić, bo była zbyt blisko meta – wpadło nas kilku prawie razem – całą szerokością toru. Na tablicy znalazłem się jako piąty, ale odniosłem wrażenie, że byłem czwarty. Bieg przegrałem, ale tylko dlatego, że tak mną pokierowali – raz, że na Łazarskiego, a następnie nie dali mi znać, że było to już ostanie okrążenie…

W IX Igrzyskach w Amsterdamie w 1928 r. będąc założycielem i reprezentantem sekcji kolarskiej WKS Legia Warszawa w wyścigu na 1000 metrów ze startu zatrzymanego zajął VI/VII miejsce na 14 startujących z czasem 1:18,0. W wyścigu na 4000 m druż. na dochodzenie w ćwierćfinale ulegli Holendrom i odpadli z dalszej rywalizacji (skład drużyny: J. Lange, J. Oksiutycz, A. Reul i J. Zybert).

…Wiem, że byłem dobry i czasy miałem też dobre, ale bez szczęścia i wszystko pechowo się ułożyło /przed zawodami skradziony strój, buty, siodełko i pedały w podróży, złe warunki zakwaterowania, rozstrój żołądka spowodowany nieodpowiednim menu i wreszcie przebita guma podczas lub raczej celowo tuż przed startem /

Dwukrotnie Józef Lange wraz z kolegami olimpijczykami ustanowił 4 lipca 1925 r. i 16 lipca 1928 r. nieoficjalne rekordy świata w wyścigu drużynowym na 4000 m /5:09,0 i 5:04,0/. W latach 1921-1928 był 9-krotnym rekordzistą Polski: start lotny: 500 m /33,4/; 1000 m /1:15,0; 1:13,8; 1:10,2/; start zatrzymany: 10000 m /18:25,2/; 4000 m druż. /5:16,0; 5:11,0; 5:09,0; 5:04,0/.

Uznawano Go za jednego z najwszechstronniejszych polskich kolarzy lat dwudziestych.

Po raz ostatni przed publicznością wystąpił w 1937 r., kiedy to odbywały się zawody na zakończenie istnienia toru kolarskiego na Dynasach.

…Wszystkie długie biegi na szosie, a także na torze, gdy atakowałem – nie przegrywałem, w sprintach również byłem zawsze w czołówce.

Po zakończeniu kariery kolarskiej działał społecznie w Legii i Zrzeszeniu Hodowli Gołębi Pocztowych. Okupację spędził w Warszawie uczestnicząc w konspiracyjnych spotkaniach WTC.

Józef Lange zmarł 11 sierpnia 1972 r. w Warszawie i spoczywa w rodzinnym grobowcu na Starych Powązkach – kwatera 32 wprost, rząd 3, miejsce 11,12.

Co roku członkowie Warszawskiego Towarzystwa Cyklistów 1886 i WKS Legii Masters na Rozpoczęcie i Zakończenie sezonu kolarskiego składają cześć wielkim Mistrzom – naszym wspaniałym Poprzednikom klubowym.

F.Szymczyk-T.Stankiewicz-J.ŁazarskiJ.Lange_1-866x1024 Józef Lange

Opracował: Jerzy Gajewski